Świat jest piękny nie dlatego, że on taki jest
tylko dlatego, że takim go widzę.

Bohumil Hrabal

     Właśnie minęły trzy lata od czasu, kiedy staliśmy się właścicielami ogrodu. Jest mały, tzw. działkowy, podobny do setek innych ogrodów działkowych, a jednak inny od pozostałych. Inny, bo nasz. Bo leży w centrum wielkiego miasta, ale w oazie zieleni, na styku z parkowym starodrzewem. Bo od domu, w którym mieszkamy dzieli go tylko dziesięć minut spaceru brzegiem urokliwej rzeki pełnej ryb, wodnej roślinności i baraszkującego ptactwa – szczególnie kaczek.

     Bo dzięki tej bliskości odwiedzamy go codziennie, prawie zawsze podczas wczesnoporannego spaceru  z psami i oczywiście często po pracy. Bo traktujemy go jak fragment naszego mieszkania – zielony salonik, w którym w wolne, ciepłe dni jemy razem śniadania, pijemy kawę, a potem odpoczywamy. Niekiedy w towarzystwie przyjaciół lub znajomych.

         Lubimy nasz ogród. Zapewnia nam codzienne kontakty z przyrodą, zmusza  do fizycznej aktywności, dostarcza drobnych radości jakie towarzyszą efektom naszych ogrodniczych wysiłków, wreszcie -  skłania bardziej niż inne zdarzenia, do refleksji nad przemijaniem. Czy Państwo zwrócili uwagę, jak szybko mijają terminy siewu, sadzenia, jak szybko przekwitają ulubione rośliny? W ogrodzie pory roku zmieniają się najszybciej.

     Czy warto o tym  pisać?  Czy warto publicznie się dzielić swoimi emocjami i doświadczeniami z zielonej enklawy? Tego do końca nie wiem, ale muszę przyznać, że dość łatwo ulegam pokusie zastawionej przez Autorów „Poradnika Ogrodniczego”, a zamieszczone na wstępie motto przywołuję jako swoje usprawiedliwienie. Będzie więc „Ogród Wrocławski”. Dlaczego ten przymiotnik? Bo piszę z Wrocławia, z miasta, które jest moją wielką dumą. Nie bez znaczenia, szczególnie w kontekście ogrodu, jest też tutejszy klimat. Tu bowiem lato się kończy najpóźniej, wiosna zaczyna najwcześniej, zaś zimy są najłagodniejsze. A jesień? Ona właśnie nastała. Na drodze do ogrodu, wśród starych parkowych drzew usypała kobierzec z liści we wszystkich odcieniach żółci i brązu. Poranny spacer do ogrodu w promieniach przebłyskującego słońca lub delikatnej mżawki dostarcza kojących wrażeń. Zapraszam.