Pierwsze dni listopada nie szczędzą nam dobrej pogody. Poranne ciepłe mgły, częste jesienią we Wrocławiu, zachęcają do spacerów przed pracą. Zarośla rzeczne brązowieją, na wodzie robi się gęściej. Stali mieszkańcy – głównie kaczki krzyżówki, kokoszki wodne i czaple, będą miały w zimie liczne towarzystwo. Pojawiły się już łyski, białe mewy, a także pierwsze łabędzie. Czy państwo słyszeli jak one melodyjnie latają? Lubię niepowtarzalny dźwięk łabędziego lotu. Te wielkie ptaki równie dostojnie wyglądają w powietrzu.

 

            Drzewa powoli odsłaniają letnie tajemnice swoich  mieszkańców. Częściowo ogołocone z liści korony ujawniają ptasie gniazda. Są różne. Duże, solidnie zbudowane, osadzone w rozwidleniach gałęzi i małe, niektóre misternie uwite, inne byle jak sklecone na większym konarze. Większość z nich strąci jesienny wiatr.            

                                                                           

             Jedno takie gniazdo z suchej trawy i piórek znalazłem w ogrodzie pod jabłonią. A na jabłoni tez niespodzianka. Spośród przerzedzonych liści pokazało się rumiane, dojrzałe jabłko. Zostawiłem je, bo pamiętam z dzieciństwa wyjątkowy smak przemrożonych na drzewach jabłek. Jeśli ptaki mnie nie ubiegną może moje jabłko doczeka pierwszych przymrozków…