Za nami ostatni długi weekend w tym roku. Ciepłe, słoneczne dni zachęcały do pracy w ogrodzie i spacerów. Dzięki pięknej pogodzie była okazja nasycić oczy niezwykłymi barwami jesieni. Należało korzystać, bo następna taka okazja zdarzy się prawdopodobnie dopiero za rok. Skąd to wiem? Podpowiada mi to księżyc i moje góralskie doświadczenie.

Księżyc jest właśnie w fazie pełni. Kiedy ją przejdzie, pogoda wyraźnie się zmieni. Było słonecznie, ładnie i ciepło, teraz się oziębi, przyjdą chmury i deszcze. Taka pogoda bardzo szybko ogołoci liście z drzew. W poniedziałek księżyc to zresztą lojalnie zapowiadał ukazując się wczesnym wieczorem w kole, albo – jak mówią niektórzy – w lisiej czapie.

Potem ją zdjął, był krok do pełni i świecił tak pięknie, że przed 22–gą zaprosiłem Joannę i nasze psy na spacer po parku. Wlekliśmy za sobą długie cienie, które zderzały się z cieniami mijanych drzew. Następna okazja na taki spacer zdarzy się pewnie dopiero, kiedy śnieg będzie skrzypiał pod butami.