Napisałem o chorobie agrestów, bo to dotknęło mnie osobiście, ale warto też przypomnieć jak chorowały w tym roku drzewa brzoskwiniowe. Na tle rozbuchanej wiosennej zieleni wyglądały żałośnie. Liście zwijały się, brunatniały i opadały. Właściciele rozpaczliwie próbowali je ratować, ale opryskiwanie w tym czasie nie jest już skuteczne. By było skuteczne, kędzierzawość liści brzoskwini i nektaryny trzeba zacząć zwalczać już teraz, kiedy tylko opadną liście. Idealne warunki to słoneczna pogoda i temperatura powietrza około +7 st. C.

            Chorobę wywołuje grzyb zimujący na pędach i w pąkach. Zwalczać go można takimi środkami jak Miedzian 50WP czy Sillit 65WP. Po oprysku jesiennym zabieg trzeba powtórzyć wczesną wiosną, w fazie pękania pąków. Ponieważ dzieje się to nierównomiernie, wiosenne opryski należy wykonać 2-3 razy. Bardzo ważne jest przy tym, by zrobili to również sąsiedzi.

 

 

            Przy okazji listopadowego sprzątania ogrodu warto obejrzeć drzewa oraz ich otoczenie i pozbierać zaschnięte, gnijące a często pokryte pleśniami owoce, bo pozostawione tam będą na wiosnę źródłem groźnych chorób. Często w poradnikach czytam, by je głęboko zakopać w ogrodzie. Tylko gdzie ciągle te dziury kopać?  Ja to palę, albo wynoszę do miejskich śmieci.