Andrzejkowe zabawy i lanie wosku to tradycja wciąż żywa i powszechnie podtrzymywana. Niewiele osób natomiast pamięta, że kiedyś równie popularne były katarzynki obchodzone 24 listopada, w wigilię dnia św. Katarzyny. Różnica polegała na tym, że w andrzejkowe święto bawiły się panny i musiały skończyć pohulanki o północy, bo zaczynał się adwent, w którym wszelkie zabawy były surowo zabronione. Tymczasem kawalerowie mogli obchodzić katarzynki do białego rana. Ponieważ jednak rozbawione dziewczęta często zapominały o zakazie ukuto powiedzenie, że „święta Katarzyna kończy się śmiechem, zaś święty Andrzej grzechem”. A same wróżby katarzynkowe?

          Chłopcy najbardziej liczyli na to, co przyniesie sen. Wypisywali więc karteczki z imionami dziewcząt i wkładali je pod poduszkę. Po przebudzeniu wyciągali jedną, jak los na loterii. Wybrane imię miało być imieniem przyszłej żony. Stąd przysłowie: „na świętej Katarzyny pod poduszką są dziewczyny”. Wkładano też pod prześcieradło piórko licząc, że przyśni się jakiś ptak. Kogut oznaczał dla chłopca starokawalerstwo. Biała kura – pannę, czarna wdowę, a kura z kurczętami…. wiadomo. Paw zapowiadał modnisię, sowa żonę mądrą, ale niemiłą, gołąb zaś miłą, ale głupią.