Jeszcze dzień-dwa i nastąpi odwrót pierwszego ataku zimy – mówią synoptycy. Warto więc znowu zajrzeć do ogrodu i posprzątać resztki liści. A ponieważ są to już ostatnie liście, celowe będzie także posprzątanie dachu ogrodowego domku. Trzeba z niego usunąć wszystkie zanieczyszczenia, bo mogą one powodować zastoiny wody, która po zamarznięciu może być przyczyną uszkodzenia pokrycia ( jeśli jest z papy). Trzeba też na zimę wyczyścić i udrożnić wszystkie rynny, i zabezpieczyć urządzenia wodne. Bardzo wrażliwe na mróz są liczniki wody. W trakcie sprzątania dobrze jest obejść cały ogród i dokładnie sprawdzić czy nie pojawiły się krety lub nornice. Te ostatnie potrafią w tym czasie narobić wiele szkód – szczególnie wśród nasadzeń kwiatów cebulowych.

Wiem co piszę, bo dotknęło nas to w czasie poprzedniej jesieni i zimy. W odróżnieniu od kretów nornice robią kopce nieco mniejsze, ale drążą płytko pod ziemią korytarze przy okazji wyjadając co napotkają. Trzeba się ich pozbyć. Nie przyłączam się jednak do tych, którzy robią to przy pomocy trutki. Te gryzonie są przecież w zimie pożądanym łupem dla ogrodowych kotów a także drapieżnych ptaków. Spośród wielu sposobów na „bezkrwawe” pozbycie się nornic wybraliśmy dźwiękowy odstraszacz. U nas zdał egzamin celująco.

Jest to urządzenie wydające dźwięki niesłyszalne dla ludzkiego ucha, ale bardzo drażniące dla uszu gryzoni. Wkłada się go do znalezionego korytarza i już. Oferowane przez handel odstraszacze różnią się przede wszystkim sposobem zasilania, jakością wydawanych dźwięków i zasięgiem działania. Są odstraszacze bateryjne i solarne. W bateryjnych trzeba wymieniać baterie na ogół co trzy miesiące, solarne zasilane są energia słoneczną, a ich akumulatorki mają trzyletnią żywotność. Jedne wydają cały czas ten sam dźwięk, inne rotacyjnie go zmieniają, co podobno jest dla gryzoni jeszcze bardziej nieznośne. Różną się też odstraszacze swoim zasięgiem. Ten na zdjęciu działa podobno na obszarze 600 m kw., zatem teoretycznie daleko poza zasięg ogrodu. I na razie jest skuteczny.

Mimo to wszystkie cebulowe rośliny sadzimy w plastikowych koszyczkach, co jest dodatkowym zabezpieczeniem, a poza tym ma dodatkowe znaczenie praktyczne. Napiszę o tym przy innej okazji.