Moje spotkania z czaplą
Przylatuje tu z ZOO, gdzie na wysokich sosnach czaple siwe mają swoje siedlisko. Chociaż często widzę ją w powietrzu w towarzystwie innych czapli, poluje samotnie. Zawsze, kiedy stoi na czatach, w zasięgu wzroku nie ma innej czapli. Dotąd widywałem ją od wczesnej wiosny, do późnej jesieni. Na zimę znikała. Tym większe było moje zdziwienie, wręcz zaskoczenie, kiedy wczesnym rankiem, przy 20-stopniowym mrozie, pojawiła się nagle wśród kaczek, którym rzucałem jedzenie. Zawsze niezwykle płochliwa, tym razem podchodziła całkiem blisko, nie zważając na moją obecność. W lecie natomiast trzeba dużo przebiegłości, by ją sfotografować. Ale udaje się… również w czasie udanego połowu.
Dopiero kiedy powiększyłem zdjęcie na monitorze, okazało się, że to całkiem zacnych rozmiarów okoń. Nigdy nie widziałem, by któryś z przesiadujących tu wędkarzy taka rybę wyciągał.






Spóła on 16 sty 2009 at 15:59 #
jak widać najlepszymi wędkarzami są ptaki:D swoją drogą: próbowałem kiedyś fotografować ptaki (zdaje się, że łabędzie) podrywające się do lotu z jeziora, ale dość trudno było osiągnąć dobrą ostrość i kadrowanie; widzę że Panu też sprawiło to trochę kłopotu=]
życzę świetnych zdjęć i pozdrawiam