Dzień Kota
Dziś Międzynarodowy Dzień Kota. Nie twierdzę, że trzeba z tej okazji od razu wielką fetę urządzać, ale kilka dobrych słów kotom przysługuje, choc mówią, że koty to dranie. Kocicha – na zdjęciu, rządzi się w naszym domu już dziesięć lat. Dołączyła do nas na ulicy w mroźną listopadową noc. Była maleńka, zupełnie wyczerpana, bez mamy, więc nie mieliśmy sumienia jej odtrącić. Jest ufna, czujna, łasa na pieszczoty, chętnie uczestniczy we wszystkich domowych czynnościach – teraz sprawdza co piszę – ale i wymagająca. Jedzenie musi dostać zawsze pierwsza. Choć ma swój koci pokarm, koniecznie stara się wyłudzić coś z naszego jedzenia – szczególnie surowe mięso, kawałek wędliny, albo smakowe jogurty. Uwielbia zwiedzanie wszystkich paczek, toreb z zakupami, z lubością obwąchuje bukiety kwiatów. I jest – w przeciwieństwie do innych kotów, które przewinęły się przez nasz dom – znacznie bardziej rozsądna.
Kocicha raz jeszcze
Jej poprzedniczka, piękna niebiesko-różowa kotka po niebieskim rosyjskim ojcu i trzykolorowej Kacapce wyskoczyła z piątego piętra tak nieszczęśliwie, że przeniosła się do krainy wielkich łowów.

Jaśka najbardziej lubiła wygrzewać się w donicy kwiatowej
Młodsza koleżanka Kocichy, Jaśka – urokliwa trzykolorowa kotka naszego dziecka, z tej samej wysokości wyskoczyła szczęśliwie. Wprawdzie zginęła, ale tylko na jakiś czas. Odnalazła się po miesiącu, a niebawem przybyło nam pięć małych kotków. Były bardzo ładne i zabawne, więc bez problemów znalazły nowych właścicieli, a dorosłe dziecko wyprowadziło się razem z ich mamą. Kocicha pozostała z nami i choć nigdy nie broniliśmy jej dostępu do balkonu czy otwartych okien, ani myśli uczyć się fruwać.

Ostatnio na kilka dni odwiedziła nas Jadźka– młoda kotka, która wygląda jak pluszak. Jest cała ruda ze złotymi oczami.

Panna Migotka

Bengal
Z Los Angeles natomiast, gdzie mieszkają zaprzyjaźnione koty, dostaliśmy zdjęcia Panny Migotki i Bengala – te są wyjątkowo szczęśliwe, bo mogą przez okrągły rok robić to co koty lubią najbardziej – leniwie wygrzewać się w gorących promieniach kalifornijskiego słońca. Ale czy to dobrze? Kto wie co w czasie takiego lenistwa potrafią wymyślić…

the maya calendar on 05 gru 2011 at 05:47 #
I don’t disagree with this article!!!