brzoskwinie

       Od kilku lat rosnącą popularnością w naszych ogrodach cieszą się brzoskwinie. Duża w tym zasługa  szkółkarzy, którym udaje się uzyskać odmiany coraz bardziej odporne na niskie temperatury. Drzewa w większości charakteryzują się silnym wzrostem i wczesnym owocowaniem, co tak zachwyca ich właścicieli, że ani myślą podchodzić do nich z sekatorem. W rezultacie nawet 4-5 letnie brzoskwinie mają wąskie, wysokie korony, na których strefa owocowania przenosi się na sam wierzchołek, na ogół poza możliwości zbioru bez pomocy drabiny. To błąd, brzoskwinie są bowiem drzewami  wymagającymi corocznego zdecydowanego cięcia.       Zaraz po wsadzeniu drzewko ma na ogół przewodnik i gałązki odrastające od niego na boki. Wysokość ścięcia przewodnika wyznaczy przyszłą wysokość pnia drzewa. Trzy najwyżej położone gałązki  należy skrócić do długości 25-30 cm tnąc 5 mm nad pąkiem skierowanym na zewnątrz (tę zasadę trzeba zawsze pamiętać!). Z nich będą najstarsze konary drzewa. Pozostałe, położone niżej gałązki (tzw. pośpiechy) należy usunąć – chyba, że drzewko jest rachityczne. Wtedy, celem wzmocnienia pnia, można je zostawić, ale ścięte na wysokości dwóch pąków położonych najbliżej pnia. Muszą być usunięte w przyszłym roku.
       W drugim roku po posadzeniu na trzech konarach będziemy mieli ok. 4-5 gałązek. Na każdym konarze dwie najwyżej położone, ale jednocześnie oddalone od siebie ścinamy na wysokość 25-30 cm, a pozostałe ucinamy nad drugim pąkiem od dołu. W ten sposób mamy zarys przyszłej korony składający się z sześciu konarów.
       Ten sam zabieg w trzecim roku pozwoli nam uzyskać koronę złożona z 12 konarów. I na tym zabieg formowania korony się kończy. W następnych latach pozostaje tylko coroczne cięcie prześwietlające koronę i odmładzające gałązki, które już owocowały, bo brzoskwinie owocują przede wszystkim na pędach jednorocznych.
      Już w czwartym roku po posadzeniu koronę trzeba silnie prześwietlać usuwając pędy cienkie, słabe, krzyżujące się i rosnące do środka korony. Do owocowania zostawiamy mocne pędy jednoroczne, na których pąki ułożone są często trójkami – dwa pękate (kwiatowe), a w środku jeden smukły (liściowy). Silne jednoroczne pędy należy skracać za 8-10 parą czy trójką, jest to cięcie „na owoc”, słabsze pędy skraca się mocniej, a zawiązane na nich owoce zaleca się przerzedzać, aby były dorodne. Wśród pędów są i takie, na których są same pąki smukłe, liściowe. To tzw. pędy wegetatywne. Takie pędy trzeba koniecznie wycinać nad drugim pąkiem od dołu, bo z tych dwóch paków wyrosną pędy w przyszłym roku owocujące. W ten sposób przybliża się owocowanie do konarów.  Kiedy korona zacznie się za bardzo rozrastać, trzeba będzie skracać też konary. 
      Radzę nie bać się takiego cięcia. Już po dwóch latach doświadczeń okaże się, że mimo cięcia warto przerzedzać zawiązki, bo lepiej jest mieć mniej pięknych, dorodnych owoców, niż dużo drobnych.