przymiotno ogrodowe

      Dzień kolejnego deszczu. Taki początek lata. Ciężkie od wody kwiaty wiszą żałośnie, ale zarośnięty trawnik pyszni się piękną zielenią. Za płotem, w koronach starych parkowych lip ptaki nawet w ulewnym deszczu wyśpiewują swoje trele. Mazurki z moich budek lęgowych są  w tym roku wyjątkowo aktywne. W ostatnim dniu wiosny pożegnały dzieci z drugiego w tym roku lęgu i zabrały się do ponownego moszczenia gniazda. Czytam w albumie ptaków: tak, one wyprowadzają rocznie do trzech lęgów. Próbują, pewnie się uda. Ogród sprawia radość nawet w strugach ulewnego deszczu. Zwłaszcza  jak się siedzi wygodnie w fotelu, pod zadaszeniem, z kubkiem dobrej herbaty.
      Co można w takich chwilach robić?  Patrzeć i myśleć o tym,  czym trzeba się zająć kiedy tylko przestanie padać. Przede wszystkim trawnik. Zaraz jak obeschnie trawa trzeba kosić i ponownie zasilić trawnik nawozem azotowym. Na skalniaku koniecznie trzeba poprzycinać przekwitłe już byliny poduszkowe – jak  floksy, żagwiny itp. Należy usunąć kwiaty, a roślinki skrócić o jedną trzecią. To zmusi je do rozkrzewiania – będą miały ładny pokrój.
      Kwiaty kwitnące teraz, wczesnym latem, też trzeba usuwać na bieżąco. Przycinając je mocno, spowodujemy że zakwitną ponownie późnym latem lub wczesną jesienią. Dotyczy to zwłaszcza złocieni, przymiotna, łubinu i ostróżki. Uporządkowania wymagają też irysy i krzewy piwonii. Łodygi, na których były kwiaty należy wyciąć.
       Zostaje dużo zielonej masy. To materiał na kompost. O urządzaniu kompostownika pisałem obszernie 12 listopada. Dodam tylko, że w praktyce małego ogrodu dobrze sprawdza się  posiadanie dwóch kompostowników i przyjęcie zasady, że kompostuje się tylko części miękkie. W związku z tym obrywam liście ze wszystkich, również z niezdrewniałych  gałązek. Usypuję 25 cm warstwę masy, dodaję garść przyspieszacza do kompostu, garść wapna dolomitowego  i zasypuje warstwą ziemi. Jak nie mam ziemi, dodaję odkwaszony torf. Dbam o to, by pryzma nie wysychała – podlewam deszczówką. Z tego na wiosnę będzie na pewno będzie kompost.
     A te ogołocone gałązki? Wiążę w pęki, suszę i palę. Popiół dosypuję do kompostu. Lepiej byłoby rozdrabniać te gałązki, ale przecież nie sposób mieć wszystkie maszyny. W społeczności działkowiczów takie urządzenia jak areator, wertykulator czy rozdrabniacz do gałęzi powinny być do wypożyczenia w zarządzie. Niestety nie są.