Tego dnia rano, podobnie jak podczas trzech poprzednich dni, nie ma niespodzianek, bo w trakcie całej diety śniadania organizujemy tak samo: dwa owoce (ale nie banany), albo szklanka drobnych. Picie do wyboru: kawa, herbata, woda. Bez cukru!!! Nie zaznaczałem tego za każdym razem bo mi do głowy nie przychodzi, żeby kawę czy herbatę posłodzić.

     Dwa pozostałe posiłki tego dnia składają się także z owoców, z tym jednak, że na obiad i kolację można już jeść banany. Oczywiście rygor skromniejszej o jedną trzecią kolacji obowiązuje.
      Oczywiście można to szybko załatwić zjadając jabłko, gruszkę, dwa banany , kilka śliwek. Można zjeść same np. jabłka – do zasycenia, można też przygotować sobie sałatkę owocową.  Polecam ten trzeci, bardziej finezyjny sposób przygotowania posiłku. Trzeba się wtedy zastanowić nad doborem składników, trzeba je pokroić, wymieszać, jest czas na refleksję jak dużo możemy tego w trakcie jednego posiłku zjeść. Takiej sałatki się nie dosmacza! Ona sama w sobie może być znakomitym zestawem smaków.
       Piszę o tym, bo wiem, że niektóre osoby ze strachu przed głodem jaki mógłby się pojawić jeszcze przed nadejściem kolacji, dopychały się w nadmiarze owocami, co czasem kończyło się przykrymi doświadczeniami. I druga uwaga. Ten dzień z pozoru wydaje się dniem przyjemnego posiłku. Na podstawie rozmów z ludźmi, którzy robili tę dietę wiem jednak, że w trakcie dłuższego jej trwania  właśnie dzień owocowy jest dla większości jednym z gorszych wspomnień.
      Na tym kończy się cały program diety. Jej kolejne dni wyznaczane są powtarzającym się czterodniowym rytmem. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć tak: po dniu owocowym następuje kolejny mięsny. Po mięsnym -  ryżowy. Po ryżowym – makaronowy. A potem znowu owocowy.
      Jak zacząć? Od mobilizacji silnej woli, od determinacji koniecznej do rozstania się na jakiś czas z chlebem, masłem, z mlekiem do kawy, z alkoholem, ze słodyczami pod każdą postacią i z różnymi przyzwyczajeniami. I wreszcie od zważenia się. Na ogół pierwsze efekty już po tygodniu. Z pewnością po dwóch tygodniach. A potem trzeba się ważyć co tydzień, bo waga powinna spadać co tydzień. Czym większa nadwaga, tym większe spadki. Warto to zapisywać. Dobre efekty wzmacniają siłę woli.  
     Zaczynamy? Bardzo jestem ciekaw czy ktoś z Państwa się zdecyduje. Jeśli tak, proszę do mnie napisać. Na pytania zaraz  odpowiem.