dziurawiec

     Wiedziony wspomnieniami zielnego zapachu łąk i lasów Beskidów, dosadzam w ogrodzie kolejne zioła. Niech pachną i tutaj. Właśnie kwitną mięty, tymianki, lebiodka, szałwie, lawendy, estragon, czarnuszka, cząber, lubczyk. Zaraz zakwitną następne. A dziurawiec? Tam, w górach rośnie wszędzie. 
     Wreszcie jest i dziurawiec, ale inny. Nie ten dziurawiec zwyczajny czasem jeszcze nazywany zielem świętojańskim, którego płatki kwiatów roztarte w palcach wydzielają wiedźmią krew (czerwony barwnik) kiedyś skutecznie chroniąca przed atakiem czarownic. A jeśli nie ten, to jaki?      No właśnie. To problem większości szkółek. Mają dziurawiec. Tyle potrafią na ten temat powiedzieć. Tymczasem do rodziny dziurawcowatych należą rośliny jednoroczne, byliny, krzewinki i krzewy. Sądząc po dekoracyjnych kwiatach myślę, że w naszym ogrodzie zadomowi się dziurawiec farbierski – krzew dorastający do 1 m wysokości. Podobno ma niezwykle dekoracyjne owoce, a jego gałązki po ścięciu zachowują długo trwałość, są więc atrakcyjnym dodatkiem do bukietów. 
      Sadząc go trzeba wiedzieć, że jest mało odporny na mróz. Musi być
okrywany na zimę, jak budleja i podobnie jak ona przycinany na wiosnę.