Opowieści Hoffmanna
Ogromnych emocji dostarczyła widzom pierwsza premiera Opery Wrocławskiej w nowym sezonie artystycznym. „Opowieści Hoffmanna” w inscenizacji, reżyserii i scenografii(!) Waldemara Zawodzińskiego to bajecznie kolorowy, pobudzający wyobraźnię spektakl. Efektowne dekoracje i piękne jak zawsze kostiumy Małgorzaty Słoniowskiej, ujmująca muzyka J. Offenbacha i brawurowo wykonane arie. Inscenizacyjny przepych i maestria wykonawców – tym razem głównie, co warto podkreślić, artystów opery wrocławskiej. W przeciwieństwie do wcześniejszych zwyczajów, kiedy w premierowych przedstawieniach główne role obsadzano gwiazdami scen zagranicznych, we wszystkich trzech spektaklach premierowych „Opowieści Hoffmanna” jedyną gwiazdą zagraniczną był rumuński odtwórca roli tytułowej, znakomity tenor Alexandru Badea. Jednak w tej operze najważniejsze są bohaterki jego opowieści.
Joanna Moskowicz – Olimpia

Evgenyia Kuznetsova – Antonia w duecie z duchem Matki – Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak

Ewa Vesin – Giulietta i Alexandru Badea – Hoffmann
W przedstawieniu, które oglądałem, najgoręcej oklaskiwano odtwórczynie głównych ról w każdym z trzech aktów: Joannę Moskowicz – Olimpię z I aktu, za koloraturową arię i efektowną pantomimicznie rolę mechanicznej lalki, Ewę Vesin za rolę Giulietty – wyrafinowanej weneckiej kurtyzany i Evgenyię Kuznetsovą, którą śpiew w duecie z duchem zmarłej matki uśmierca – na szczęście tylko na scenie.
Warto także odnotować epizodyczną rolę Aleksandra Zuchowicza – Franza z drugiego aktu, którego występ, co rzadko zdarza się w operze, sprowokował publiczność do spontanicznej reakcji – głośnego śmiechu i gromkich braw w trakcie spektaklu.
Solistami, chórem i orkiestrą dyrygowała Ewa Michnik, a choreografię i ruch sceniczny przygotowała Janina Niesobska.
Zdjęcia: Marek Grotowski
