bażant-1 
        W krajobrazie polskim jest ptakiem  prawie tak egzotycznym jak paw czy papuga. To „prawie” robi o tyle różnicę, że w niektórych regionach bażant jednak – choć z trudem -  potrafi przetrwać w naturze. Szczególnie trudna do przeżycia dla bażantów jest zima, kiedy śnieg utrudnia dostęp do pokarmu, a barwne, atrakcyjne upierzenie kogutów ułatwia polowanie drapieżnikom i myśliwym.
     Ojczyzną bażantów są Indie, południowo-wschodnia Azja i Chiny. Chęć polowania na te ptaki i wzbogacania stołów biesiadnych pieczonymi bażantami spowodowała, że zostały introdukowane czyli sztucznie wprowadzone na obce sobie tereny: do Europy, Ameryki Północnej i Australii. Obecnie są najszerzej rozprzestrzenionym gatunkiem ze wszystkich kurowatych. Dla nas najbliższe naturalne stanowiska tego gatunku znajdują się na Kaukazie, skąd jeszcze w starożytności bażanty trafiły do Grecji, potem do Rzymu, a stamtąd już po upadku imperium, do większości krajów Europy Zachodniej. Robiły oszałamiającą karierę na wystawnych ucztach. W starych książkach kucharskich zachowały się opisy półmisków z pieczonymi bażantami ozdobionymi ich piórami ze skrzydeł i ogonów.
      W Polsce bażanty stały się modne dopiero w XVIII wieku, za sprawą ostatnich królów, dla których założono Bażanciarnię (na terenach obecnego Natolina) i tam urządzano królewskie polowania na te ptaki. Z czasem te zabawy władców spowszedniały, rozwijano hodowlę, sprowadzono również bażanty z Chin.
      Obecnie w Polsce występują dwie odmiany bażanta – chińska z białą obrożą na szyi i kaukaska bez takiej obroży. Ptaki obu odmian bez problemu się krzyżują dając mieszańce o cechach pośrednich. Ocenia się, że jest ich kilkaset tysięcy, ale trudno powiedzieć ile w tym ptaków dzikich, a ile pochodzi z hodowli prowadzonych na potrzeby wzbogacania łowisk. Wiadomo natomiast, że do dziś – mimo stale  ponawianych prób – nie powiodło się zaaklimatyzowanie tego gatunku w północno-wchodniej Polsce. Najwięcej bażantów jest w południowej i centralnej części kraju, ale i tam koła myśliwskie wspierają dziko żyjąca populację osobnikami z hodowli.
       Ten dorodny samiec (kogut), którego spotkałem na początku grudnia  był równie zaskoczony jak ja. Wyszedł z wielkiej kopy parkowych liści i zanim zdążyłem odpowiednio ustawić aparat, odfrunął. Jest na pewno dziki. Wiem, że jakieś stado bażantów od dłuższego czasu żyje na obrzeżach naszych ogrodów, ale od ludzi trzyma się z daleka. Na swoje naturalne stanowiska ptaki te wybierają lekko zadrzewione obszary trawiaste.
       Samce są bardzo kolorowe, mają do 90 cm długości z czego połowa przypada na ogon. Samice są szare i mniejsze – mają ok. 70 cm w tym 25 cm to ogon. Fruwają ciężko i na krótkie odległości, bo rozpiętość ich skrzydeł jest nieco mniejsza od skrzydeł gawronów, a przy tym są dwu-trzykrotnie od nich cięższe. Żywią się głównie pokarmem roślinnym, ale również owadami. Samce są poligamiczne – gromadzą wokół siebie harem i bronią dostępu do niego.
        Samice same zakładają gniazda – bezpośrednio na ziemi, same wysiadują jaja przez 25-28 dni i same wychowują potomstwo. Młode są zagniazdownikami. Jak tylko obeschną po wykluciu, podążają za matką, która opiekuje się nimi przez ok. 80 dni. Po 12 dniach potrafią już podlatywać. Noce bażanty spędzają na gałęziach  drzew. Na zimę obie płci się rozdzielają.