Chopin

Scena z opery “Chopin”. Salon paryski. W środku Flora – Ewa Vesin, sopran i odtwórca głównej roli – Steven Harrison, amerykański tenor liryczny.
Fot. Marek Grotowski
Rok Chopinowski. Świat niezwykle uroczyście obchodzi w tym roku 200 rocznicę urodzin genialnego polskiego kompozytora. Pierwszym państwem, które zainaugurowało obchody z tej okazji były Chiny.
W grudniu ub. roku w National Center for the Peforming Arts w Pekinie zorganizowano cykl 16 koncertów chopinowskich. Chiński wirtuoz Lang Lang przyjął zaproszenie do występu podczas ceremonii wręczenia Barackowi Obamie nagrody Pokojowego Nobla pod warunkiem, że zagra etiudy Chopina. I tak się stało.
W Polsce inauguracja Roku Chopinowskiego odbędzie się dzisiaj, 21 stycznia o godzinie 13.00 w Kościele Świętego Krzyża w Warszawie, ale różne przedsięwzięcia artystyczne związane z ta rocznicą rozpoczęły się znacznie wcześniej.
W kręgu sztuki operowej wydarzeniem w ostatnich dniach stycznia było wystawienie w Operze Wrocławskiej zapomnianej już opery „Chopin” włoskiego kompozytora Giacomo Orfice. Ten wielki admirator i znawca twórczości polskiego kompozytora znał podobno na pamięć wszystkie jego utwory. Opera, która stworzył jest dziełem opartym wyłącznie na fortepianowych utworach Fryderyka Chopina przełożonych na język orkiestry i śpiewaków.
Utwór nie ma akcji. Jego bohaterem, jak powiedział Laco Adamik – reżyser przedstawienia, jest muzyka Chopina przeniesiona w świat orkiestry i włoskiego bel canta. A na scenie oglądamy cztery różne zdarzenia z życia genialnego kompozytora, które odpowiadają czterem porom roku. Jest więc wiosna – obraz polskiej wsi, dzieciństwo Chopina. Jest lato – salon paryski, wspomnienia miłości, recital. Jest jesień – podróż na Majorkę, refleksje o losie człowieka i siłach natury. Jest wreszcie zima – powrót do Paryża i scena śmierci w otoczeniu najbliższych.
Można się spierać czy warto ten zapomniany utwór wskrzeszać. Sądzę, że w tym szczególnym roku warto. Tym bardziej, że zinstrumentalizowane przez Orfice kompozycje Chopina w wykonaniu orkiestry pod batutą Ewy Michnik brzmią interesująco i wdzięcznie, a Ewa Vesin w roli Flory (w domyśle George Sand) śpiewa rewelacyjnie.
Pewnie, można pytać po co kompozycje fortepianowe przetwarzać na inne instrumenty, ale to pytania bez sensu, o czym z pewnością w Roku Chopinowskim będą się mogli przekonać słuchacze na całym świecie. Przykładem niech będzie poświęcony w tym roku muzyce Chopina festiwal „Szalony Dzień” – odbył się w styczniu we francuskim Nantes. Rewelacją była tam orkiestra z Trynidadu, która na beczkach(!) grała Poloneza As-dur op.53