Od wielu, wielu lat we Wrocławiu była to pierwsza zima, w czasie której śnieg w ogrodach zalegał grubą pokrywą tak długo. I trzeba powiedzieć, że jeszcze do końca nie stopniał. Nie wiem dlaczego, ale pierwsze uwolniły się od niego trawniki. Na miejscach wolnych od roślin, przeznaczonych pod uprawę warzyw, wciąż jeszcze jest. Warto zatem przyjrzeć się trawnikom.
     Objawy, które zauważyłem są powszechne. Otóż w wielu ogrodach widać plamy pleśni trawie. To choroby traw rozwijające się na skutek długotrwałego zalegania śniegu. Dość trudno w tej chwili ocenić czy jest to pleśń śniegowa czy pałecznica traw, ale jedno jest pewne: trzeba z tym zaraz walczyć. Jak tylko trawnik rozmarznie, zanim jeszcze podejmiemy na nim inne zabiegi, trzeba te miejsca bardzo dokładnie wygrabić, a zebraną trawę zniszczyć. Potem dopiero można przystąpić do właściwych o tej porze zabiegów pielęgnacyjnych.
      Czy to wystarczy? Trudno teraz wyrokować. W miarę postępu wegetacji okaże się co trzeba robić dalej. Jeśli zostaną przerzedzone miejsca, dobrze będzie dosiać tam trawę. Jeśli jednak choroba zacznie się rozprzestrzeniać, konieczne będą opryski herbicydami. A pod koniec lata trzeba się zainteresować, jak przygotować trawnik do kolejnej zimy, by ponownie nie ucierpiał.