Kwitną mirabelki
Na drodze moich codziennych spacerów mirabelki rosną dziko – jedne w formie drzew, inne w formie dorodnych krzewów. One zawsze pierwsze sygnalizują, że szaleństwo kwitnących drzew jest tuż, tuż. Jeszcze trochę i będzie jak w tej popularnej piosence: “rozkwitają jabłonie i grusze”… Żółte owoce tych drzew na surowo nie są zbyt atrakcyjne do jedzenia, bo mało smaczne i trudno oddziela się je od pestki. Bardzo chwalone są natomiast zrobione z nich przetwory – dżemy czy marmoladki.
I jeszcze ciekawostka: wśród górali żywieckich śliwki te nazywano ”liboski”. W biednych domach robiono z nich zupę zwaną pituch. Przepis był prosty: rozgotowane śliwki przecierano, przecier zabielano mlekiem, albo kwaśną śmietaną, na talerz kładziono ugotowane ziemniaki i zalewano je zupą.
Nie polecam, ale jakby ktoś chciał spróbować dania z biednej kuchni góralskiej…

Telinka on 08 kwi 2010 at 09:44 #
U mnie mirabelki jeszcze śpią, ale zakwitł dereń jadalny, jeszcze wcześniejszy strażnik wiosenny. Jako rodowita Żywczanka stwierdzam, że choć nie jadłam zupy z mirabelek, to kompot z “libosek” jest niezastąpiony na letnie upały. Jest aromatyczny i lekko cierpki, ponieważ śliwki w kompocie lądują wraz z pestkami. Pozdrawiam z Beskidu Żywieckiego.
midem on 08 kwi 2010 at 18:20 #
Witaj Żywczanko! Miło, że tu zajrzałaś. Zobacz na wpis z 30 marca…