Na podbój świata ruszyły przed wiekami z Azji Środkowej i Chin. Dziś rosną na wszystkich kontynentach w strefie klimatu umiarkowanego i są uznane za najbardziej pospolite drzewa owocowe świata. W Polsce ich pierwsze ślady znaleziono w Biskupinie – rosły tam już 3500 lat temu. Jak wynika z kronik Jana Długosza, uprawiano je w naszym kraju już w XII wieku, więc znacznie wcześniej niż w innych krajach środkowej Europy.      Na przykład we Francji pierwsze drzewa jabłoni posadzono w ogrodzie wersalskim  dopiero w XVII wieku – w tym czasie nasi przodkowie przebierali już w kilku odmianach tych owoców, a nawet wyrabiali z nich wino.
     W 1831 roku Towarzystwo Ogrodnicze Londyńskie naliczyło 1400 odmian jabłoni, ale rzeczywiste rozpowszechnienie uprawy tych drzew nastąpiło dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Obecnie podaje się, że istnieje około 10 tysięcy odmian. Zagubieni w nich zaczynamy tęsknić za tymi starymi, których niezapomniany smak ciągle jest nam bliski.                        
      Poszukujemy renet, antonówek, wspominamy koksy, kronselki, malinówki. Niezwykle rzadkie są już ananasy berżenickie – doskonałe, duże, kuliste jabłka pochodzące z jabłoni wyhodowanej przez polskiego pomologa Hrebnickiego. 
     Coraz rzadziej też można spotkać płonkę – jedyną polską dziką jabłoń. Jan Jerzy Karpiński (1896-1965) – dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego tak ją opisał:
      Obsypane kwieciem korony dzikich jabłoni jak białoróżowe olbrzymie bukiety przetykają na wiosnę strop lasu w grondach niskich i borach mieszanych Białowieży. Jesienią czerwienią się na nich lub złocą maleńkie jabłuszka. Wiosną z kwiatów jabłoni biorą pożytek pszczoły, jesienią na jej jabłuszkach tuczą się dziki sarny i jelenie. Jabłuszka są również zbierane na użytek domowy.
      To ostatnie zdanie wymaga krótkiego zastrzeżenia – osobiście nie znam amatorów tak bardzo kwaśnych owoców.