Fala nadejdzie nocą
Mieszkam w dzielnicy, której mieszkańcy od 1997 roku dobrze wiedzą co to znaczy powódź. Wtedy nasze domy woda zalała do wysokości ok. 2 metrów. Dlatego wczoraj, kiedy rzeka groźnie przybierała zrobiło się nerwowo. Przedpołudniowa stugębna plotka o możliwym wyłączeniu wody i oficjalna informacja o przygotowywaniu do ewakuacji stojącego bezpośrednio przy rzece szpitala, spowodowały exodus do sklepów. Robiono przede wszystkim zapasy wody. A od wczesnego popołudnia do późnego wieczora dziesiątki spacerowiczów – często z piwem w ręce – oceniało nurt rzeki. W pewnej chwili zrobiło się nawet romantycznie – jak to maju – bo chmury odsłoniły księżyc i wyraźnie się ociepliło. Część mieszkańców wywiozła swoje samochody w bezpieczny rejon.
W nocy ponownie zaczął padać deszcz, była burza. Rano mżawka, lekka mgła, niskie chmury, więc ciemno. Nad rzeką same białe fartuchy – sprawdzali czy trzeba się będzie ewakuować. A rzeka ani mniejsza od wczorajszej, ani większa. Ponurą ciszę nad szerokim nurtem rozbijały dochodzące spośród przybrzeżnych drzew głośne śpiewy ptaków.
Skorygowano godzinę nadejścia fali. Wpłynie do Wrocławia jutro nad ranem. Oczekiwana jest po godz. 4-tej. „Pudzian” będzie już po walce. Nam może uda się walki uniknąć. W południe wyszło słońce, zrobiło się bardziej optymistycznie. Może słońce zachęci maki w ogrodzie do rozkwitania, bo na razie robią wrażenie, że usilnie się przed tym bronią.
ps. Halo admin, dzięki za słowa otuchy.


Wordpress Themes on 14 cze 2010 at 12:22 #
Good fill someone in on and this mail helped me alot in my college assignement. Thank you on your information.