Kończą się renklody. Z takich zupełnie dojrzałych Lucyna Ćwierczakiewiczowa polecała zrobić wytworną nalewkę. Poczytajcie…     „ Dojrzałe renklody, to jest popękane, nalać mocnym spirytusem tak, aby wypełniały gąsior do trzech czwartych, a spirytusu było pełno, zawsze pomnąc na to, aby spirytus dochodził tylko do szyjki, gdyż gąsior mógłby pęknąć. Pozostawić go w ciemnym miejscu w spiżarni lub szafie na 4 tygodnie najwyżej.
     Po tym przeciągu czasu zlać spirytus, na kwartę dolać pół kwarty syropu z pół funta cukru zrobionego, a będzie najwytworniejsza wódka. Na pozostałe renklody nalać bardzo gęstego zimnego syropu, a po trzech dniach podawać je po wódce lub po obiedzie jako owoce spirytusowane.”
      Czy da się skorzystać z takiego przepisu? Pewnie. Trzeba tylko wiedzieć, że kwarta to dzisiejszy litr, a funt to 40 dkg. Ponadto: we współczesnych przepisach zaleca się zalewać miękkie, soczyste owoce spirytusem 70-procentowym (po równych częściach spirytusu i wódki 40-proc.), bo taki alkohol podobno najskuteczniej wyciąga wszystkie aromaty z owoców. Jeśli tak zrobimy, to syropu będzie trzeba dać pewnie mniej. Ile? Nie wiem, To każdy musi dostosować do swoich upodobań. Trzeba próbować, najlepiej wieczorem, kiedy troski dnia mamy już za sobą. Moim zdaniem nalewki owocowe powinny być napojami raczej lekkimi, za to pełnymi zachwycających aromatów.