Pod koniec sierpnia zaczęły się zbierać. Zlatują zwykle w te same, od lat upatrzone miejsca, na tzw. bocianie sejmiki. Tam dobierają się w grupy, próbnie szybują przed długą podróżą. Polską zimę spędzają na wakacjach w ciepłych afrykańskich krajach. Pierwsze odlatują tegoroczne młodziaki. Rozwijają swoje długie oraz wyjątkowo szerokie skrzydła  i podobnie jak szybownicy czy lotniarze wykorzystują ciepłe, wznoszące prądy powietrza do szybkiego pokonywania przestworzy. Potrafią przelecieć w ciągu dnia nawet 250 km. Ich jedynym przewodnikiem jest wrodzony instynkt, bo starsze osobniki wylatują kilka dni później. Na początku września  odleciały wszystkie.     Lecą przez Cieśninę Bosfor do Turcji, dalej nad pustynnymi rejonami Azji Mniejszej i Bliskiego Wschodu przelatują do Sudanu, Etiopii, Ugandy, Kenii, Tanzanii, Zambii, a nawet do Zimbabwe i RPA. Dlaczego nie skracają sobie drogi przez Morze Śródziemne? Bo nad morzem nie ma ciepłych prądów wznoszących, na których można latać bez wysiłku. Dla tych ptaków to istotna przeszkoda. Ze względu na  słabo rozwinięte mięśnie piersiowe bociany o własnych siłach są zdolne latać tylko na niewielkie odległości.
      Wrócą wraz z wiosną, pod koniec marca. Część przyleci do gniazd zajmowanych od lat, pozostałe zbudują nowe. Zakładają je na dachach stodół, na nieczynnych kominach, na słupach, starych drzewach, nawet – często na swoje nieszczęście – na słupach energetycznych. Stare gniazdo, po kilkuletnim użytkowaniu i corocznej renowacji, osiąga imponujące rozmiary. Potrafi mieć 3 m wysokości i 2 m średnicy. Często oprócz rodziny bocianiej mieszkają w nim drobne ptaszki, które w jego czeluściach wiją swoje gniazdka.
W połowie kwietnia samica składa 3-5 jaj , które wysiadują oboje rodzice przez ok. 33 dni. Młode osiągają samodzielność po ok. dwóch miesiącach. Odżywiają się owadami, dżdżownicami, rybami, gadami (węże, jaszczurki), drobnymi ssakami (myszy, norniki, krety), a jak nie ma wyboru to i żabami. Twierdzenie, że żaby są przysmakiem bocianów jest tak samo wiarygodne, jak naiwne próby wmawiania dzieciom, że przynosi je bocian. Para wychowująca cztery młode musi dostarczyć do gniazda codziennie ok. 3 kg pokarmu.
O upierzeniu tych ptaków pisać nie wypada, bo przecież są tak powszechnie znane, tak związane z naszym krajobrazem, że awansowały do rangi niekwestionowanego symbolu polskiej przyrody. Na EXPO 2000 w Hanowerze bocian był maskotką polskiego pawilonu.
Przyzwyczajeni do ich widoku nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że w wielu krajach europejskich ptaki te należą do gatunków rzadkich, a nawet zagrożonych wyginięciem. Przyczyną tej sytuacji jest intensyfikacja rolnictwa i osuszanie podmokłych łąk. U nas bociany mają się znacznie lepiej. Z prowadzonych co jakiś czas spisów wynika, że co czwarty europejski bocian żyje w Polsce.
Są miejsca, które sobie szczególnie upodobały. Do takich należy przede wszystkim województwo Warmińsko-Mazurskie, gdzie występują najliczniej. Bywa, że na jednej łące widzi się tam kilka, a nawet kilkanaście bocianów w jednym skupisku. Jadąc tamtędy w połowie lat 90-tych, moje małe wówczas, miejskie dziecko na taki właśnie widok krzyknęło z zachwytem „o, Atlasy”! Dlaczego? Część Czytelników zapewne pamięta, że w owym czasie produkująca zaprawy budowlane firma ATLAS wystawiła przy drogach swoje reklamy z charakterystycznym białym bocianem na gnieździe.
Na terenie tego właśnie województwa, w pobliżu granicy polsko-rosyjskiej jest licząca 9 gospodarstw wieś Żywkowo, do której co roku przylatuje ponad 80 bocianów, a odlatuje 2-3 razy więcej. Więcej niż z całych Włoch. I jest tam również wieś Pentowo, w której w jednym wielobudynkowym gospodarstwie są 23 gniazda. W 2001 roku Fundacja Europejskiego Dziedzictwa Przyrody „Euronatur” przyznała tej miejscowości tytuł Europejskiej Wsi Bocianiej.

Bocian biały Ciconia ciconia
Długość ciała – 95-110 cm
Rozpiętość skrzydeł – 180-215 cm
Masa ciała – 3-4 kg