Po oliwkach, oliwie extra vergine, occie balsamicznym i pesto, kolejny włoski przysmak zdobywa w Polsce coraz większą rzeszę smakoszy. Suszone pomidory – znakomita, przesączona letnim słońcem i ziołowymi aromatami przystawka lub atrakcyjny dodatek do sałatek. W sklepach relatywnie drogie i nie wszędzie do kupienia, ale można zrobić samemu. Zachęcam.

      Potrzebne są mięsiste pomidory. Ja kupuję odmianę Lima –  najtańsze i chyba najłatwiejsze do obróbki. Mają podłużny kształt oraz małe, łatwe do usunięcia gniazda nasienne. Z każdego usuwam tzw. piętkę, mniejsze przecinam na połowę, większe na ćwiartki. Łyżeczką wybieram pestki i ich galaretowatą otoczkę. Z tego robię małą porcję znakomitej zupy.

       Oczyszczone pomidory układam na blachach wyłożonych folią aluminiową i wkładam do elektrycznego piecyka. Suszę w temperaturze ok. 70 st.C z nawiewem, aż się odwodnią, pomarszczą, wyraźnie zmniejszą swoją objętość, ale w dotyku ciągle są miękkie. To trwa ładnych kilka godzin.

       Potem bardzo delikatnie solę je na blachach i przekładam warstwami do obszernej miski. Każdą warstwę lekko oprószam suszonym czosnkiem oraz suto posypuję  świeżymi listkami bazylii i oregano. Na koniec bardzo delikatnie (łyżeczka na blachę) skrapiam wszystko jasnym octem winnym bądź jabłkowym i mieszam.
     Po godzinie od takiego przyprawienia przekładam pomidory do wyparzonych, suchych słoików. Układane warstwy przekładam całymi ząbkami czosnku, jeśli trzeba dokładam listki bazylii i delikatnie dociskam. Nie wolno ubijać. Nie należy też nakładać więcej niż 2/3 słoika.
     Napełnione słoiki zalewa się gorącą oliwą z oliwek. We Włoszech trudno sobie wyobrazić by było inaczej, ale my ze względu na wysoką cenę oliwy możemy zastąpić ją rodzimym olejem rzepakowym. Jest także dobry, a pod względem wartości odżywczych konkuruje z oliwą.
      Moment zalewania oliwą czy olejem jest trudny i wymaga koncentracji. Przede wszystkim należy właściwie rozgrzać olej. Próbuję to podobnie jak przy smażeniu pączków: wkładam skórkę chleba. Jeśli zaczyna się smażyć, olej skwierczy i robią się pęcherzyki to zalewam słoiki. Trzeba to robić bardzo ostrożnie, porcjami, bo pomidory podobnie jak skórka chleba nasączają się, „rosną”.
      Trzeba się starać oleju nalać do pełna, by przykrył całą zawartość. Dopiero wtedy należy złapać słoik przez ochronną rękawicę, szczelnie zakręcić i odwrócić do góry dnem. Po wystygnięciu odwracam słoiki i wstrząsam zawartością, by się ułożyła. Już po 24 godzinach tak przygotowane pomidory mogą zadowolić smakoszy, ale jak postoją dłużej to są jeszcze bardziej aromatyczne. Jeśli po wybraniu zawartości w słoiku pozostanie oliwa, można ją wykorzystać do  surówek warzywnych.