Czy dokarmianie ptaków zimą to nasz zbiorowy obowiązek wobec przyrody? Do rozmowy na ten temat, bo wraca on co roku, radiowa dziennikarka zaprosiła dr. Andrzeja Kruszewicza – dyrektora warszawskiego ZOO, ornitologa i autora książki „Pomagamy ptakom. Dokarmianie, przyjazny ogród, budki lęgowe” oraz redaktora Adama Wajraka – mieszkańca Puszczy Białowieskiej, znanego popularyzatora przyrody.
     Czy powinniśmy dokarmiać ptaki zimą? Nie ma takiej potrzeby – powiedzieli zgodnie, twierdząc, że ptaki nawet w czasie srogiej zimy dobrze dają sobie radę same. A czy panowie dokarmiacie ptaki? Dokarmiamy – odpowiedzieli chórem.


      Dlaczego? Bo jest to atrakcyjne urozmaicenie naszego okna, balkonu, bo daje to możliwość podglądania ptaków, bo w ten sposób przyzwyczajają się one do pobytu w ogrodzie przez cały rok.
      Pełna zgoda. Sam co roku dokarmiam małe ptaki i co roku zachęcam do dokarmiania. Chodzi tylko o to, by dokarmiać pokarmem właściwym dla ptaków, a nie śmietnikowymi resztkami. W ogrodzie najwłaściwszym pokarmem są mieszanki ziaren lub najchętniej zjadane przez większość ptaków ziarna słonecznika, świeża (nie solona, nie wędzona) słonina i ulubiony pokarm szpaków, ale i mniejszych ptaków – jabłka; mogą być gnijące.
      Montując karmnik na parapecie okiennym czy balkonie warto pamiętać o sąsiadach, dla których spadające z karmnika resztki mogą być powodem niechęci nie tylko do ptaków, ale także do ich żywicieli. Z tego względu na balkonach najbezpieczniej jest karmić łuskanym ziarnem słonecznika, słoniną, jabłkami i ew. kaszą. I koniecznie zapamiętajcie: jeśli już zdecydujecie się dokarmiać, to trzeba to robić konsekwentnie przez cały czas, bo ptaki przyzwyczająją się do miejsca żerowania.
      Być może dzięki corocznemu dokarmiania na mój balkon przez okrągły rok zaglądają sikorki i wróble, a w czasie większych mrozów w zimie przylatują tu także dzwońce, trznadle i szpaki.