Ulegam namowom, ale też pokusie własnej. Rozszerzam formułę bloga o nową kategorię, bo niezależnie od zainteresowań i pasji są wydarzenia, do których można, warto a często wręcz trzeba się odnieść.

     Wielkie tournee prezesa Wszystkomogę-Kaczyńskiego dobiegło końca. Główny bohater kolejny raz cudownie odmieniony – o tym, czy za sprawą prochów, być może  dowiemy się za jakiś czas. Drużyna partyjnych arogantów – Kępa, Macierewicz, Brudziński, Ziobro, Kurski, Giżyński – skrzętnie schowana. Największy sejmowy arogant, poseł Hofman na  krótkiej smyczy. Blisko, pod ręką, ale zwykle poza wizją.  Na wizji wyciszony starszy pan z uśmiechem na ustach, ze zrozumieniem w oczach, czasem z pretensjonalnym bukietem kwiatów dla pań domów, w których był podejmowany.
     Zawsze sam, zawsze w otoczeniu starannie dobranych uczestników spektaklu. Zawsze z obietnicami zmiany, poprawy, naprawy. Jak, za co, skąd na to pieniądze? To nie czas na takie pytania! Zatem kiedy? Jak tylko zostanę premierem – zapewniał.
     Codziennie kilka spektakli, na których miejsca dla publiczności oddzielone taśmą, słupkami z łańcuszkami, czy ogrodzeniem – jak na Jasnej Górze podczas modlitwy przed cudownym obrazem. On jeden skupiony przed ołtarzem, a z tyłu tłum za metalowym parkanem.
     Uściski rąk tylko dla wybranych. Kiedy raz zdarzyło się pewnemu mężczyźnie w popielatym garniturze przedrzeć w pobliże pana Wszystkomogę ze swoją sprawą, to wtedy było prawie „spieprzaj dziadu”. Prezes odszedł pośpiesznie nie oglądając się za siebie.  
      Ale przecież „Polacy zasługują na więcej”, więc dla wszystkich spoty reklamowe z ujmującymi, młodymi paniami. A prawdziwe ikony PIS, panie Kępa, Wróbel, Rokita, Sobecka, Kruk, Szczypińska? Gdzieś w tylnych rzędach.
     Debaty? Żadnych debat! Po kompromitacji w dyskusji z ministrem Rostowskim głównej specjalistki od spraw prezesowskich zakupów w marketach, nie tylko sam prezes, ale także wszyscy parlamentarzyści PIS odmówili udziału w debatach. Szkoda czasu na rozmowy, bo oni wiedzą lepiej jaka ma być przyszła Polska. Cała reszta pretendentów do parlamentu bełkocze w „oparach absurdu”.
      A jednak coś w tym precyzyjnie reżyserowanym spektaklu pękło. Ktoś nieopatrznie przystał na udział prezesa w programie Tomasza Lisa i ten rozmontował zakłamany obraz Kaczyńskiego. Zaraz potem Jakub Sobieniewski z TVN zapytał Kaczyńskiego o fragment jego najnowszej książki dotyczący Angeli Merkiel i… prezes wrócił do normalnej formy. Zapytał czy ma do czynienia z dziennikarzem polskim czy niemieckim. Czy pracuje dla redakcji polskiej czy niemieckiej. Znowu insynuacje. Podobnie jak po przegranej w trybie wyborczym sprawie sądowej insynuował, że sądy są stronnicze, więc  zaraz jak dojdzie do władzy to trzeba będzie je wymienić.
     Dlaczego o tym piszę? Bo w tych trudnych czasach potrzebujemy rządów przewidywalnych, obliczalnych, odpowiedzialnych. Bo nie chcę Polski rządzonej przez takich ludzi. Takich jak Kaczyński, Ziobro, Kempa, Macierewicz, Fotyga, którzy gotowi są podporządkować sobie niezależne instytucje, jeśli nie działają zgodnie z ich oczekiwaniami. Nie chcę rządu, który gra przeciw interesom Polski, który zamiast budować niszczy nasze dobre stosunki  z sąsiadami i podrywa reputację Polski w świecie. I nie chcę powtórki z czasów budowy IV RP. Tej ciągłej nieufności wobec obywateli, nieustannej wojny polsko-polskiej, niszczenia struktur wojskowych, żenującej często polityki zagranicznej, bezpodstawnych insynuacji, widowisk z wyprowadzaniem ludzi w kajdankach, niszczenia wybitnych przedstawicieli nauki i biznesu, polowania na ludzi.
     Z jednym się zgadzam. Bardzo przemawiał do mnie spot reklamowy, na którym pod zdjęciem  przywódcy PIS był napis „premier Jarosław Kaczyński” z dopiskiem „Polacy zasługują na więcej”. Święte słowa, na dużo więcej niż takiego premiera. Trzeba głosować!