W parlamencie czas liczenia zysków i strat. Po stronie tych ostatnich postać barwna i kontrowersyjna – posłanka PiS Nelly Rokita. Nie zdołała zebrać wystarczającej liczby głosów, więc opuszcza sejm.      Przed laty to samo, lecz dobrowolnie, zrobił jej mąż. Jan Maria Rokita, wówczas sprawny i z wielkimi aspiracjami polityk PO. Zrezygnował  z sejmowego fotela  na wieść, że jego żona została doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Usunął się z życia publicznego, choć na moment znowu było o nim głośno za sprawą znanego incydentu w samolocie Lufthansy.
     Teraz podobno wraca. Jak doniosły media, w jednej z popularnych rozgłośni radiowych pojawi się jako ekspert od kultury zachowań. Brawo! Proponuję, by wejście na antenę pana Jana Marii obwieszczać jego piskliwym wrzaskiem z samolotu: „ratuuunkuuu, Niemcy mnie biiiją”.