Po tradycyjnie zimnych majowych dniach kolejne liczenie strat. Szkody tym razem głównie w warzywnikach oraz wśród roślin kwitnących. I wreszcie ciepło. Bardzo ciepło. Przedwczoraj +30st.C, wczoraj 24st.C, a od dzisiaj kolejny spadek o kilka stopni. Ponownie cieplej ma być dopiero koło środy. Klimat nas nie rozpieszcza. Od początku tych upalnych dni ani kropli deszczu, w prognozach na najbliższy czas też go nie ma. Czarne chmury zbierają się i odchodzą. Burzowe grzmoty też przechodzą gdzieś bokiem. Trzeba podlewać, regularnie i do syta, bo w maju woda w ogrodzie jak eliksir. Bez niej rośliny rozwijają się wolniej, przekwitają szybciej, za szybko. Żeby się nimi dłużej nacieszyć warto zatrzymać je w kadrze. Przekwitają azalie, słyszę skargi, że zrzucają kwiaty rododendrony. Trzeba podlewać.

Kończą kwitnienie piwonie lekarskie, w rozkwitły piwonie chińskie, ale… Trzeba podlewać.

Za szybko przekwitają majestatyczne kosaćce bródkowe… Trzeba podlewać.

A róże?  Oto rugosa – ona zawsze zakwita pierwsza. Z pozostałych odmian tylko część krzewów przetrzymała tę zimę. Odbijają powoli i słabo. Trzeba zasilać i podlewać. Koniecznie.