Wylot jak narodziny. Zawsze wielka radość. Kiedy zbliża się czas wylotu w budce robi się bardzo głośno. To wrzaski o jedzenie, więc rodzice latają z szybkością błyskawicy. Przynoszą pokarm i lecą po następny. Młode muszą mieć dużo siły by wyfrunąć. Kiedy ociągają się z wylotem, dorosłe z robalem w dziobie siedzą na gałęzi i nawołują do wylotu. Jeśli to nie skutkuje, zanoszą zdobycz do budki i lecą po następną.

 Najtrudniej zdecydować się pierwszemu. Jest zwykle najmocniejszy, więc najczęściej siedzi w otworze. Zagląda na otoczenie i chowa się. Zagląda ponownie. Wysuwa się coraz bardziej, potem siada w otworze i pilnie rozgląda się na wszystkie strony.

     Wylot jest decyzją ostateczną. Trzeba oczyścić i osuszyć piórka, a potem spróbować polatać.


     Przelot na sąsiednią lipę to sukces, ale przecież trzeba coś jeść. Charakterystyczne, głośne ćwierkanie to prośba o dokarmianie. Młode ptaki mogą na nie liczyć najwyżej dzień, dwa. Potem muszą już sobie same dawać radę. Jak pozostaną w okolicach ogrodu to pomożemy.