SONY DSC

Skrzydlate pisklaki zaczęły opuszczać gniazda. To dla części z nich bardzo trudny moment. Nie wszystkie są do tego w pełni gotowe, więc ludzie znajdują tu i tam na ziemi bezradne małe ptaszki. Albo martwe małe ptaszki. Dlaczego tak się dzieje?

Od wielu lat obserwuję swoje dwie budki lęgowe. Za każdym razem jest podobnie. Pierwsze wylatują najsilniejsze. Siadają na najbliższych gałązkach, czyszczą pozlepiane pióra i wrzeszczą o jedzenie. Dorosłe uwijają się jak w ukropie. Karmią te, które już wyszły i zdecydowanie zachęcają pozostałe do wyjścia. Często się zdarza, że to ostatnie, najsłabsze, nie zdoła dofrunąć do najbliższej gałązki. Spada na ziemię i tam, jeśli nie pomogą rodzicie, ginie samo albo staje się łatwym łupem drapieżników – kotów czy dużych ptaków.

SONY DSC

SONY DSC

Wczoraj taką małą sikorkę modraszkę znalazłem w ogrodzie. Co można w takiej sytuacji zrobić? Najlepiej podnieść ptaszka i bez zbędnej zwłoki postawić na gałązce czy płocie najbliżej miejsca w którym był lub w którym słychać jego pozostałe piszczące rodzeństwo. Jazgot wśród gałęzi łatwo pozwala rozpoznać, gdzie ptasia rodzina rozpoczyna nowe życie. Tak zrobiłem i zaraz oddaliłem się na bezpieczną odległość, by nie odstraszać dorosłych ptaków.

Posadzony na płocie maluch schował się pod liściem i wrzeszczał. Skutecznie. Dorosłe ptaki co chwilę podlatywały, karmiły go. Nabrał pewności siebie, zaczął się czyścić i w pewnym momencie przeskoczył na kompostownik. Potem przefrunął na nieodległy krzew kaliny, gdzie była reszta rodziny, więc chyba się udało.

Nie zawsze jednak podobne zdarzenia kończą się szczęśliwie. Taki zagubiony maluch na początku piszczy i otwiera dziób w nadziei, że zostanie nakarmiony. Jeśli rodzice dostatecznie wcześnie go nie znajdą lub stracą zainteresowanie nim – co często się zdarza – słabnie, wychładza się, zamyka oczy i zasypia. Na zawsze.

Jeśli ludzie, którzy go znajdą, w swojej naiwności próbują go nakarmić, najczęściej kończy się podobnie. Trzeba bowiem wielkiej znajomości rzeczy i wprawy, by utrzymać takiego ptaszka przy życiu. Podawanie mu okruszków czy rozmoczonych w mleku biszkoptów na nic się nie zda. Pamiętajmy, nawet ptaki odżywiające się wyłącznie pokarmem roślinnym, karmią swoje młode bogatymi w białko zwierzęce owadami.  Dlatego najbardziej skuteczne jest podrzucenie malucha tam, gdzie reszta rodziny. Z nadzieją, że zajmą się nim rodzice.