SONY DSC

Są upały, jest prawdziwe lato. O roślinach i kwiatach wiosny można zapomnieć na rok. Można? W przypadku piwonii nie należy, a jednak zadziwiająco wiele osób to robi.

SONY DSC

Widzę krzewy, na których ciągle straszą uschnięte płatki kwiatów – to może być siedlisko chorób grzybowych. Widzę krzewy, z których płatki spadły, a pęcznieją i dojrzewają torebki nasienne – to osłabia rośliny, więc w rezultacie mogą słabiej kwitnąć w następnym roku. Nie widzę krzewów piwonii. To tam, gdzie wzorem pani Krysi – ogrodowego autorytetu wśród najbliższych sąsiadów, krzewy piwonii po przekwitnięciu zostały wycięte przy ziemi. Trudno sobie wyobrazić co gorszego jeszcze można by tym roślinom zrobić.

Piwonie to byliny, które mogą być ozdobą ogrodu przez cały sezon wegetacyjny, więc również poza okresem kwitnienia. Żeby tak było, trzeba myśleć o tym już podczas kwitnienia. Wycinając kwiaty robię to tak, by zachować zwarty kształt krzewu po kwitnieniu. Z tych względów niektórych kwiatów nie wycinam, lecz pozwalam im przekwitnąć na krzewie.

Resztki po przekwitniętych kwiatach wycinam natychmiast, by roślina nie traciła energii na wydanie niepotrzebnych nasion.

Po usunięciu wszystkich kwiatów formuję ostatecznie krzewy – wycinam pokładające się pędy boczne, a także pędy rażąco wyższe od innych. Uformowane krzewy opryskuję zapobiegawczo przeciw chorobom grzybowym Podsypuję kompostem (można podlać nawozem) żeby zasilić rośliny po wysiłku kwitnienia i regularnie podlewam.

Tak pielęgnowane tworzą ładne, zielone akcenty ogrodu aż do nadejścia przymrozków. Wtedy wycinam je przy ziemi i nakrywam cienką warstwą kompostu. Wycinanie krzewów piwonii bezpośrednio po kwitnieniu to tak, jakby wycinać kwitnące tulipany wraz z wszystkimi liści. A tego przecież nikt, z oczywistych względów, nie robi

SONY DSC