Ostrów Tumski i okolice

Mój Wrocław. Dziś od rana buro, ponuro, trochę deszczowo, smutno.  Takie dni też są wpisane w krajobraz polskiej jesieni. We Wrocławiu ten przygnębiający nastrój mija wraz z nadejściem zmierzchu. To co pokazuję, to leżąca nad Odrą najstarsza dzielnica miasta – Ostrów Tumski, siedziba biskupów wrocławskich. Górują nad nim: gotyckie arcydzieło, wzniesiona w XIII i XIV w. katedra św. Jana Chrzciciela (po prawej)  i niezwykle osobliwy, bo mieszczący w sobie dwie świątynie kościół św. Krzyża. Czytaj Dalej »

Dziś Święto Wrocławia

przystań rzeczna
Widok na przystań rzeczną i panoramę miasta  

A to Wrocław właśnie.  Dziś kulminacyjny dzień obchodzonego od kilku dni Święta Wrocławia. Przypada on zawsze w dzień św. Jana Chrzciciela – od prawieków patrona miasta. Jego wizerunek był już w XIII w.  na pieczęciach miejskich, a od 1530 roku ściętą głowę świętego umieszczono w centralnej części herbu miasta. I ten herb pozostał do dziś.
Przepiękny pokaz ogni sztucznych o godz. 23 w Rynku zakończył uroczystości.

Pocztówka z Wrocławia

Ostrów Tumski 
Mój Wrocław. Widok z Mostu Uniwersyteckiego na Ostrów Tumski – najstarszy, najbardziej urokliwy fragment miasta. Na pierwszym planie wielki gotycki kościół św. Krzyża z końca XIII w.  Świątynia jest osobliwością na skalę europejską, gdyż tworzą ją dwa kościoły: górny i dolny, zbudowane jeden na drugim. W głębi wieże katedry św. Jana Chrzciciela – gotyckiego arcydzieła z XIIIw. Świątynia stanęła na zrębach starszej katedry romańskiej w miejscu otaczanym czcią już w czasach pogańskich.

Nad rzeką

kaczor

Wczesną wiosną przypływają tu na  tarło potężne ryby z Odry. Wtedy lustro sennej zwykle Oławki dosłownie się gotuje. Dzikie kaczki pływają wówczas jeszcze parami, zalotnie kiwając do siebie główkami w godowym rytuale. A potem następuje cisza. Na rzece pozostają tylko kolorowe kaczory. Czytaj Dalej »

Pierwszy wpis…

Świat jest piękny nie dlatego, że on taki jest
tylko dlatego, że takim go widzę.

Bohumil Hrabal

     Właśnie minęły trzy lata od czasu, kiedy staliśmy się właścicielami ogrodu. Jest mały, tzw. działkowy, podobny do setek innych ogrodów działkowych, a jednak inny od pozostałych. Inny, bo nasz. Bo leży w centrum wielkiego miasta, ale w oazie zieleni, na styku z parkowym starodrzewem. Bo od domu, w którym mieszkamy dzieli go tylko dziesięć minut spaceru brzegiem urokliwej rzeki pełnej ryb, wodnej roślinności i baraszkującego ptactwa – szczególnie kaczek.

Czytaj Dalej »